Reklama
Reklama
Reklama
Facebook
Nicea PDF Drukuj
Wpisany przez Jaro   
czwartek, 27 grudnia 2012 11:33

Nicea banner

Udało mi się wygospodarować w pracowniczym grafiku kilka dni wolnego pod koniec listopada. Kinga też poprosiła o wolne. Zastanawialiśmy się gdzie z siatki LOT-u można polecieć na weekend aby przed zimą było jeszcze ciepło i słonecznie. Z kilku możliwości (większą ilość miejsc już zwiedziliśmy) wybraliśmy urokliwe miasto Nicea nad Morzem Śródziemnym. Ja już kiedyś byłem ale z przyjemnością znowu przyjadę na Lazurowe Wybrzeże.

NiceaTym razem miałem problem z hotelem. Jak zwykle rezerwacje przez booking.com przechodzą bez problemu to tym razem coś poszło nie tak. Hotel Dante w Nicea odesłał mi, że numer karty do zabezpieczenia płatności im nie przechodzi. Używałem tej karty kilkukrotnie na całym świecie i nie było problemów więc tym razem to mnie zaskoczyło. Wysyłałem do hotelu info (całe szczęście tą stroną kontakt był ok., bo telefonicznie to tak raczej po francusku) ale kilka dni nie mogli sobie z tym poradzić. I nagle coś się udało i ściągnęli mi kasę za 1 dobę, choć tak naprawdę powinni to zrobić dopiero jeśli bym się nie zjawił podanego dnia. Trudno, miałem nadzieję, że mnie nie wykiwają., cieszyłem się, że mam w końcu potwierdzony hotel. W Nicei jest ich pełno ale dość wysoko się cenią nawet jak na Francję. Tutaj udało się znaleźć kompromis między ceną a wygodami a sam Hotel Dante okazał się mimo sporo niekorzystnych opinii (np., że nie ma obcojęzycznych kanałów w TV Puszcza oczko ) całkiem ok, trochę stary ale z fajną obsługą oraz idealną lokalizacją. Do plaży i promenady 250m oraz do stacji kolejowej 15 minut piechotką. Do tego śniadanie w cenie dostarczane do pokoju ? proste ale smaczne.

Podróż przebiegła bez zakłóceń. Lotnisko Cote d'Azur w Nicei jest dość małe (Terminal 1) więc momentalnie znaleźliśmy busa nr 98, który jedzie do centrum (4E za osobę) i już po 15 min byliśmy na Promenadzie Anglików. Do hotelu z przystanku Gambetta/Dante idzie się nie więcej niż 5-10 minut. Po zaczekowaniu się od razu ruszyliśmy na miasto. Miło Nas zaskoczyło, że na tej samej ulicy 50m dalej jest LIDL Śmiech Sama promenada to coś pięknego. Z jednej strony Morze Śródziemne, którego kolor faktycznie jest mega lazurowy. Kamienista plaża i bulwar ciągnący się przez całe miasto aż do lotniska ? kilka kilometrów. Na promenadzie tłum spacerowiczów, biegaczy ( o tym pisałem w innym artykule), rolkarzy, rowerzystów choć jest już tak naprawdę po sezonie. Spacerkiem doszliśmy do przystani/zatoki La Port gdzie krezusi cumują swoje jachty. Widać, że wiele knajp było już zamkniętych bądź remontowanych ale wcale nie można powiedzieć, że miasto opustoszało jak Polskie nadmorskie miejscowości po sezonie. Rozkoszowaliśmy się 20 stopniami i słońcem. Wieczorem zakupiliśmy wino i ser ? tradycyjnie ? i spędziliśmy czas na plaży jak wiele osób.

MonacoNastępnego dnia postanowiliśmy zwiedzić Monaco. Nicea to idealne miejsce aby zacząć wypad do tego księstwa bo odległość to około 20km. Rano zrobiłem rekonesans i bezpośrednio poszliśmy na dworzec. Pociąg kosztuje 7,2E w dwie strony, jedzie około 20 minut a odjazdy są co pół godziny. Wysiada się w centrum miasta/państwa. Wyjście jest prosto na pierwszy zakręt z Grand Prix Monaco Formuły 1. Dla każdego fana sportowego to nie lada gratka. Kinga się ze mnie trochę podśmiewała bo chciałem mieć fotkę z każdym zakrętem i obowiązkowo z tunelem. Zresztą nie tylko ja robiłem sobie fotki w miejscach gdzie Vettel i Alonso śmigają swoimi bolidami. Zreszą widać, że mieszkańcy Monaco dumni są ze swojej rajdowej tradycji bo na każdym kroku można kupić gadżety nawiązujące do sportów motorowych. Wszędzie też są motywy nawiązujące do wyścigów ? a to pomnik rajdówki, a to fotki z GP. Potem zaczęliśmy zwiedzanie właściwe. Podejście pod wzgórze, na którym jest pałac Księcia Monaco. Górka jest spora ale widoki fajne na całe miasto i zatokę. Wszystko czyściutkie i wysprzątane, naprawdę bardzo ładnie. Na szczycie jest muzeum oceanograficzne (wstęp 15E) ale głównie wchodziły tam dzieci więc odpuściliśmy. Pałac jak pałac ale jest używany więc jest do niego zakaz wstępu (oprócz chyba jakiegoś muzeum). Następnie zapuściliśmy się w okoliczne uliczki i sklepy. Zeszliśmy na dół do zatoczki i wciągnęliśmy lokalny przysmak ? taka niby pizza z sosem pomidorowym i anchois (2,5E). Potem udaliśmy się do Monte Carlo i słynnego hotelu z kasynem. Oczywiście wpuszczają tam samych krezusów ale obok jest lokal dla normalnych Uśmiech Niestety stoły otwierają dopiero wieczorem bo lubimy pograć w ruletkę więc zostały Nam tylko automaty. W kilku pomieszczeniach było ich setki, każdego rodzaju. Niestety dla Nas stawki są zabójcze ? 1E za zakręcenie to trochę sporo. Znaleźliśmy taki za 0,5E i zaczęliśmy zabawę. Dość szybko udało Nam się podwoić i tu włączyła się moja ostrożność a Kinga chciała grać dalej. Wypłaciłem to co wrzuciliśmy i bawiliśmy się za wygraną bo znaleźliśmy automaty ze stawkami 0,02E za zakręcenie ? wygrane małe ale więcej zabawy. Później pokręciliśmy się trochę po Monaco i wróciliśmy pociągiem do Nicei ? niestety byliśmy mega złażeni więc już wieczorem jak stare tetryki poprzestaliśmy na winie i serach.

Monte CarloKolejnego dnia wycieczka do Cannes. Piękny, słoneczny i ciepły poranek. Zachęceni niedrogą i przyjemną podróżą do Monaco idziemy na pociąg. Czytałem w necie, że bilet na autobus jest zdecydowanie tańszy ale za to autobus wlecze się 2,5h a pociąg jedzie 40 minut. Niestety tutaj niemiła niespodzianka bo bilet kosztuje 13E w dwie strony za osobę, no ale trudno. Wcześniej chcieliśmy zrobić zakupy na drogę i zaskoczenie ? wszystkie sklepy pozamykane. No tak przecież to niedziela a Francuzi to naród nie stworzony do roboty. Jedyny sklep czynny w okolicy prowadzony jest Izraelczyków ? na wszelki wypadek kupujemy wina na wieczór Puszcza oczko Polecamy pyszne, świeże Beaujolais nouveau. Docieramy na miejsce a tu druga niemiła niespodzianka ? pada deszcz a to tylko 40km dalej a skrajnie inna pogoda. Na szczęście jest równie ciepło, więc nie zważamy na okoliczności i idziemy pod Pałac Filmowy ? najbardziej znaną budowlę w tym mieście. Ja już kiedyś to widziałem ale Kinga spodziewała się chyba nie wiadomo czego bo trochę jest zawiedziona. Schody małe no i czerwonego dywanu nie ma. Tak naprawdę gdyby nie ten festiwal to ta mieścina byłaby jedną z wielu podobnych na Lazurowym Wybrzeżu. Kilka fotek i idziemy zwiedzać. Zdobywamy górę z zamkiem skąd rozciąga się panorama na całe Cannes. Trzy godziny na miejscu i nie ma co robić dalej więc wracamy do Nicea gdzie pogoda jest zdecydowanie lepsza i wchodzimy na wzgórze, na którym był kiedyś fort a teraz jest park z placem gier i zabaw. Co piętro to coraz fajniejsze widoki. Szczególnie dla kogoś takiego jak ja ? samoloty co chwilę przelatują na wyciągnięcie ręki i podchodzą do lądowania na lotnisku Cote d'Azur. Trochę zmęczeni idziemy do knajpy aby coś zjeść ? ceny wyższe niż w PL ale bez tragedii ? za porządny obiad z napojami płacimy 30E.

Następny dzień wita Nas opadami deszczu, który daje Nam jednak okazję aby wyjść na zakupy przed wyjazdem. Po południu wypogadza się i jedziemy na lotnisko. Samolot LOT jest o czasie i przed planem lądujemy w Warszawie. Różnica 20 stopni jest jednak odczuwalna Spoko Fajny wyjazd na naładowanie w cieple akumulatorów przed mroźną zimą w kraju.

 
Zegarek
Najbliższe starty
There are currently no events to display.

Tu szukaj
Kalendarz startów
There are currently no events to display.
Licznik odwiedzin
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj4857
mod_vvisit_counterWczoraj7575
mod_vvisit_counterMiesiąc157966

We have: 61 guests online