Reklama
Reklama
Reklama
Facebook
PDF Drukuj
Wpisany przez Jaro   
poniedziałek, 06 maja 2013 07:45

Wielka majówka w 2013 roku już za Nami. Dla chętnych było aż 9 dni wolnego przy 3 dniach urlopu. Tradycyjnie większość z Nas udała się na działki aby oddać się ulubionej czynności - grillowaniu. Ale nie samą karkówką Polak żyje. Po ilości imprez sportowych jakie odbywały się w ten długi weekend widać, że chcemy się ruszać. Choć ładna pogoda tak naprawdę była dopiero wczoraj to zimna i deszczowa aura nie zniechęciła biegaczy.

Śruba Jaro AndrzejTym z Was, którzy śledzą profil mojego bloga na Facebook-u historia jest znana. Dla reszty napiszę krótko - kilka dni przed wolnym użądliła mnie osa w kostkę i to ze 2 razy... Kiedyś jako dziecko byłem uczulony na jad ale z czasem organizm nabrał odporności. Osy żądliły mnie kilka razy i jakoś nic specjalnego mi się nie działo. Tym razem było troszkę inaczej. Z początku tylko zabolało, polałem wodą i myślałem, że będzie spokój. Niestety po kilku godzinach noga w samej kostce spuchła mi. Po wizycie u lekarza okazało się, że to jedynie miejscowa reakcja alergiczna i po kilku dniach samo zejdzie - no i zeszło. Niestety w tak zwanym międzyczasie musiałem sobie ograniczyć dość mocno aktywność fizyczną, nawet chodzenie. Tak naprawdę przez ponad tydzień byłem wyłączony z biegania. Z początku nawet byłem zadowolony bo jakoś dawało mi się we znaki przetrenowanie (bieganie + jeżdżenie rowerem do pracy). Głód biegania jednak się dość szybko pojawił i zacząłem się obawiać o mój start w Biegu Konstytucji 3 maja.

Bieg KonstytucjiNa szczęście opuchlizna zaczęła schodzić i swędzenie ustępowało. 2 maja będąc na działce wyszedłem z Kingą na jej trening. Dumny jestem, że biega nadal i się nie poddaje. Biegło mi się dość swobodnie - jednak fajnie, że dałem mięśniom trochę odpoczynku. Niestety kostka troszkę jeszcze była obolała. 3 maja z samego rana przyjechaliśmy do Warszawy. Niestety aura nie zachęcała nawet do spacerów. 10 stopni i padający deszcz. Nie udało mi się namówić Kingi na kibicowanie - zresztą patrząc za okno za bardzo nie cisnąłem. Nawet przeszła mi zła myśl przez głowę aby odpuścić ale się zreflektowałem. Pakiet na Bieg Konstytucji dostałem jako Ambasador Festiwalu Biegowego a ambasador nie może przez byle deszczyk wymiękać. Umówiłem się z Śrubą i pojechaliśmy. Na starcie zastaliśmy mżawkę oraz tłum biegaczy. Wśród nich mój kolega Andrzej, o którym pisałem w poprzednim artykule. Byli z Nim również jego wierni kibice - żona i córka - szacun! Dobrze widzieć starego znajomego w dobrym zdrowiu i dzięki bieganiu coraz mniejszej oponce Puszcza oczko Czasy, które osiągneliśmy są zadowalające. Śruba pobił swoją życiówkę nawet. Jestem zadowolony z tego startu. Po 2 dniach grillowania 27 minut wziąłbym w ciemno a tak na lekkości przeleciałem w takim czasie. O kostce też już zapomniałem więc było spoko. Sam bieg zorganizowany poprawnie - widać, że WOSiR ma coraz większe doświadczenie. Do tego na starcie pojawił się premier Donald Tusk.

Bieg ChotomówOstatniego dnia majówki pogoda zrobiła się wreszcie wiosenna. 20 stopni i piękne słońce. Z samego rana wyszliśmy z Kingą na jej trening. Lubię jej towarzyszyć bo po pierwsze jej szybciej mija czas a dla mnie to zawsze dodatkowy ruch. Po południu pojechaliśmy na motorze do Machnasia na jego Bieg na powitanie wiosny w ramach akcji Polska Biega. Nie wiem jakie układy mają Michał i Ula ale pogodę zamówili sobie idealną. W Chotomowie jak zwykle zjechało się sporo biegowych przyjaciół. Ten bieg a w zasadzie trening ma już swoja tradycję i na stałe wpisał się w krajobraz tego małego miasteczka. Każdy stara się dać coś od siebie. Mi udało się załatwić z Eurolotu kilka gadżetów dla biegaczy ale nie tylko mi. Torby zapełniły się podarunkami a mi udało się wylosować przy małej pomocy Michała piękny kufel do piwa Uśmiech Niestety brak wpisowego (to przecież coraz rzadsze!) spowodował, że słoneczna pogoda rozleniwiła zapisanych uczestników i pojawiła się mniej więcej ich połowa. Wstyd! Zabrali miejsce na liście a było o wiele więcej chętnych do startu. Przed biegiem trenerka fitness przeprowadziła z Nami rozgrzewkę a zaraz potem wystartowali uczestnicy marszu rodzinnego. Kilka minut później ruszyli biegacze. Od samego początku biegliśmy z Jackiem i Januszem. Bieg zamienił się w przemiłą towarzyską pogawędkę. Jacek został minimalnie z tyłu a ja z Januszem (znanym w świecie biegowym Gazownikiem) tak się zagadaliśmy, że przeoczyliśmy zakręt aby zrobić małą pętelkę i na mecie zameldowaliśmy się z dystansem 300m mniejszym niż pozostali. Na szczęście rodzinna atmosfera tej imprezy spowodowała, że nikt nie myślał aby Nas zdyskwalifikować i dostałem od pięknej wolontariuszki Kingi medal Śmiech Na końcu rozdanie nagród przy kawce Idee Kaffee. Jak zwykle miło spędzany czas ucieka szybko i już nastąpił koniec spotkania. Na szczęście Machnaś odgraża się, że na jesieni zaprosi Nas znowu do Chotomowa. Nie możemy się doczekać bo nie dość, że atmosfera jest świetna to wielki szacunek dla Niego za chęć zorganizowania czegoś przez biegacza dla biegaczy!

Bieg Chotomów

 
Zegarek
Najbliższe starty
There are currently no events to display.

Tu szukaj
Kalendarz startów
There are currently no events to display.
Licznik odwiedzin
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj2691
mod_vvisit_counterWczoraj6004
mod_vvisit_counterMiesiąc102269

We have: 37 guests online